lipiec 10, 2009
Joanna Senyszyn – posłanka SLD, barwna postać (momentami jaskrwa), która bez swojego oryginalnego sposobu bycia i skrzeczącego głosu nie osiągnęłaby wiele. Często pojawia się na Paradach Równości gdzie nawołuję do tolerancji i życia w zgodzie. Karci osoby krytykujące związki homoseksualne i wzorowo realizuje ideologię partii lewicowej. Jako, że nigdy nie miałem szacunku do tej osoby ten wpis może się wydawać nieco stronniczy, postanowiłem go maksymalnie skrócić.
Jakiś czas temu posłanka SLD wypowiedziała takie słowa w kiernuku członków Młodzieży Wszechpolskiej, którzy stworzyli kontrmanifestacje do Parady Równości: – A niech poczekają, niech zmokną, może przestanie padać, jeżeli opatrzność da -. Sarkazm w jej glosie nie trudno było wyczuć. W tym momencie uznałem tę kobietę za wzór hipokryzji. Nawołuje do tolerancji, a sama naśmiewa się z wartość ważnych dla większości społeczeństwa polskiego. Zastanawiam się tylko w jaki sposób tacy ludzie dostają się do parlamentu, przecież ta osoba niczego sobą nie prezentuje.
lipiec 10, 2009
Ostatnio w mediach toczy się dyskusja na temat pobierania podatku od SMS’ów charytatywnych wysyłanych na rzecz przeróżnych fundacji przez obywateli. Zdecydowana większość uczestników tych rozmów jest za zniesieniem tego podatku i przekazaniem dodatkowych funduszy fundacjom, które mogłyby pomóc głodującym dzieciom w Afryce.
Cel szczytny, pomagamy innym – zyskujemy popularność. Ta prosta zależność działa od najdawniejszych czasów i wiele osób kieruje się nią nie zważając na to, że instnieje inne rozwiązanie, które może okazać się lepsze.
Czy Polska jest Norwegią, że może pomagać wszystkim dookoła? Rozumiem, że taka pomoc jest ważna, ale pakowanie w to wszystkich wolnych pieniędzy jest bezsensowne. Wystarczy, że w naszym kraju mamy wiele problemów. Przecież te kilka milionów z podatków za SMS’y można przekazać na dofinansowanie NFZ na rok 2010. Jeżeli nie NFZ to wyremontować parę szkół lub w jakiś inny sposób spożytkować te pieniądze. Taka kwota mogłaby rozwiązać problem wielu ludzi.
Podsumowując, czy nie powinniśmy najpierw zadbać o swoje podwórko, a dopiero póżniej odwracać się na innych? Czy stać nas na pomaganie innym krajom?